Trzy tygodnie temu wszyscy wstrzymaliśmy oddech.
Czekaliśmy na wiadomość, że Witek się znalazł, że wraca.
Ta opowieść o Witku została utkana wspólnie — ze wspomnień ludzi, którzy spotkali Go na swojej drodze:
***
Witek filmowiec
„Poznałam Witka na planie serialu «Zbrodnia» na Helu w 2013 roku. Słyszałam od kolegów, że to bardzo wymagający operator, że szybko pracuje i że potrafi mieć spontaniczne, zaskakujące pomysły. Trochę się stresowałam. Rzeczywiście, tak było. Witek z asystentami działał błyskawicznie i ogłaszał: «Kamery gotowe!». Podkręcał tym tempo pracy. Staraliśmy się z moimi mikrofoniarzami za wszelką cenę być gotowi, zanim to ogłosi. Pewnego dnia Witek krzyknął: «Kamery i dźwięk gotowe!». Wtedy poczułam, że gramy w jednej drużynie. Od teraz już zero stresu”
„Kiedy z nim pracowałem, pamiętam przede wszystkim jego radość z robienia filmu. Przy jednym filmie Witek znowu szwenkował, czego nie robił przez kilka poprzednich projektów. Kręciliśmy scenę imprezy. Zamknęliśmy go z aktorką w pokoju na dziesięć minut. Biegał za nią z kamerą, a kiedy wyszedł, był cały spocony i szczęśliwy. Zobaczyłem w nim wtedy taką chłopięcą radość z kręcenia. On po prostu bardzo lubił to robić. To jest moje największe wspomnienie o Witku.”
„Za każdym razem próbowałeś znaleźć jakiś myk, jakiś sposób na każdą z tych historii, żeby zawrzeć jej esencję w kadrach.”
***
Witek wychowawca
„Był mentorem młodych operatorów. Brał ich pod skrzydła i wspierał. Początkowo pojawiali się na planie jako studenci, praktykanci, z czasem asystenci, szwenkierzy, partnerzy do dyskusji o kreacji obrazu. Nie tylko nie zabraniał im odejść z planu, ale wręcz namawiał i motywował do realizowania własnych projektów. Każdy chciałby mieć takiego mistrza!”
„Zaufanie, jakie mi dałeś, wolność w opowiadaniu kamerą, to, żebym robił tak, jakbym zrobił to sam i żebym był z tego zadowolony — tak zacząłeś budować we mnie pierwsze poczucie pewności i tego, o co chodzi w tej pracy.”
„Kiedy coś szło nie tak albo ktoś popełnił błąd, nie było zdenerwowania. Nie martw się, ogarniemy to. Do dziś każdego mojego przełożonego porównuję do Witka.”
***
Witek związkowiec
„Witek działał wcześniej w Zarządzie PSC – Stowarzyszenia Autorek i Autorów Zdjęć Filmowych. To właśnie tam pojawiła się pierwsza myśl o stworzeniu związku zawodowego. Pamiętam, jak Witek powiedział: «Ja mam takie marzenie, żeby stworzyć związek zawodowy». To była taka pierwsza iskierka. Obiecałem, że go w tym wesprę i odciążę w pracy w PSC.”
Nie było wcale oczywiste, że ten Związek powstanie i przetrwa. Nie brakowało wątpliwości, niedowierzania i pytań: po co nam to? A za chwilę Związek będzie obchodzić pięciolecie.
„Często powtarzał, że nasz filmowy ekosystem jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo. Wierzył, że zmiany nie zajdą bez współpracy całego środowiska.”
Sam nie potrzebował większości zmian, o które zabiegał.
„Jemu zawsze chodziło o te warunki, o pracę. Nie tylko dla siebie, ale w ogóle o to, żeby się normalnie pracowało. Żeby nie wracać do domu zajechanym fizycznie i psychicznie. Bo ludzie lubili tę pracę, a później przestawali ją lubić przez to, jaka była. On ją zawsze bardzo lubił i chciał, żeby jej trudy nie zabierały ludziom radości z jej wykonywania.”
„Rozmowa. Telefon. Kolejny dokument do przeczytania. Spotkanie. Kolejna próba rozwiązania czyjegoś problemu”.
***
Witek
„Witka zapamiętam z jego radości w pracy, takiej czystej, mogłoby się wydawać «dziecięcej» radości. Spędzając teraz więcej czasu z dziećmi, zdałem sobie sprawę, że przy natłoku obowiązków i zaangażowania zawodowego tracimy tę umiejętność cieszenia się «na zewnątrz», która jest dla nas naturalna w pierwszych latach życia — jemu udało się ją zachować albo nie wstydził się jej pokazywać.”
„Czasem zastanawialiśmy się, czy sypia i kiedy odpoczywa.”
„Myślę, że Witek miał potrzebę nie tylko dzielenia się własnym talentem, ale też dzielenia się własną energią.”
„Dziękuję za dobroć, wsparcie w chorobie, za carte blanche w zawodowej codzienności.”
„Tyle było w Tobie wiary, radości i mocy działania, że zdążyłeś obdarować nimi całą masę ludzi. Każdym pomysłem cieszyłeś się jak dziecko. I miałeś tyle uważności dla każdego, kto zwracał się do Ciebie z czymkolwiek. Mocarzu, z tą Twoją dużą, bezpieczną dłonią i ramieniem, na którym można było się oprzeć.”
„Wszyscy pamiętamy Twoje szybkie, czasem zawiłe tłumaczenia tego, co chciałeś zrobić, i zawsze wypowiadane z szerokim uśmiechem na koniec: „Czego nie rozumiesz?”
„Jeszcze niedawno chichotaliśmy między Twoimi remontami a zdjęciami. Rozmawialiśmy o tym, czym jest dla Ciebie praca w filmie i czego potrzebujesz. Powiedziałeś, że potrzebujesz ludzi tak jak czasem potrzebujesz być sam. Że lubisz być wśród nich i lubisz być sprawczy. No to zobacz, co sprawiłeś — jesteśmy tu wszyscy. Przy Tobie.”
***
Witek miał 56 lat. O wiele za wcześnie, by mówić o Nim w czasie przeszłym.
Jest w nas ogromny smutek i żal. Ale jest też wdzięczność.
Witku, dziękujemy Ci!
Za Twój czas,
Za wiedzę,
Za cierpliwość,
Za odwagę,
Za to, że Ci się chciało,
Za wszystko, co zrobiłeś dla nas – ludzi filmu.
– Związek Zawodowy Filmowców

